Home / Inne / Grand Cru – Planszówka, w której wcielamy się w właściciela winnicy

Grand Cru – Planszówka, w której wcielamy się w właściciela winnicy

Natknąłem się ostatnio na ciekawą grę planszową. Grand Cru się nazywa i polega na prowadzeniu własnej winnicy.

Grand Cru

Nie jestem jakimś wielkim fanem planszówek, więc moje odkrycie można raczej nazwać zdmuchnięciem kurzu z szafki prawdziwego maniaka gier tego typu. Gra nie należy do najmłodszych. Wydana została w 2010 przez gentelmana o nazwisku Blum. Ulrich Blum, aby być precyzyjnym. Cztery lata na rynku. Czy to mało czy dużo? Nie wiem. Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że moja ulubiona planszówka Magia i Miecz ma ponad 25 lat i doczekała się wydania odnowionej wersji, to i tak chyba nie jest tak źle.

Nie będę tutaj opisywał wszystkich niuansów rozgrywki, ponieważ od tego są dedykowane portale. Dołączam jednak polską instrukcje obsługi w PDF jak by się komuś miała przydać. Mi pomogła, ponieważ rozkminienie całej rozgrywki nie jest najłatwiejszym zadaniem a papierowa instrukcja jest tylko jedna. Przy okazji po porównaniu, zauważyłem kilka błędnych tłumaczeń w polskiej wersji. Nie wpływają one jednak na rozgrywkę.

A więc w grę może grać 2-5 osób. Im więcej tym lepiej. Każdy zaczyna od zera. Celem jest zbudować najbardziej dochodową winnicę oraz spłacić zaciągnięte kredyty. Aby zacząć potrzebny jest kapitał. Tak jak w życiu tak i tutaj, aby go pozyskać należy zwrócić się do banku. Każdy gracz wybiera ile kredytu chce zaciągnąć na budowę swojej winnicy. Później pora na licytowanie. Licytujemy nie tylko szczepy winogron, ale również ulepszenia. Ulepszenia dają nam dodatkowe atuty takie jak sprzedaż wina za wyższą cenę niż rynkowa. Szybsze dojrzewanie wina. Większe zbiory itd. Szczepów winogron w grze występuje 5

Grand cru - GamayGamay

Grand Cru - SyrahSyrah

Grand cru - MerlotMerlot

Grand cru - Cabernet SauvignonCabernet Sauvignon

Grand cru - Pinot NoirPinot Noir

 

Każdy szczep osiąga różną cenę. Szlachetniejsze są oczywiście droższe i ich cena maksymalna również może wywindować znacznie wyżej niż tych najtańszych. Z drugiej strony jednak muszą dojrzewać znacznie dłużej. Jest to niezwykle ciekawe rozwiązanie, ponieważ posiadanie najbardziej dochodowych szczepów wcale nie zapewnia przewagi. Często wręcz przeciwnie. Pozostali gracze są bardziej skłonni wyżej licytować droższe szczepy. Kończy się to tym, że musimy za nie więcej zapłacić a efektów nie spieniężymy przez kolejnych kilka lat, a pamiętajmy, że odsetki od kredytu trzeba płacić.

Poza systemem licytacji, na uwagę zasługuje system cen. Każdy szczep ma swój słupek popytu, który dyktuje cenę. Wszystko jest proste, gdy jesteśmy potentatem jakiegoś szczepu. Pamiętajmy jednak, że pozostali gracze rzadko na to pozwolą. Podnoszenie popytu kosztuje nas akcje. Każda sprzedaż popyt ten obniża. Trzeba tak kombinować, aby sprzedać jak najdrożej, ale nie pozwalając innym graczom wykorzystać waszej pracy nad reklamą i podwyższaniem popytu, który nas kosztuje kolejne kolejki.

Po udanych zbiorach przychodzi czas na festiwal wina. Punkty zdobywamy poprzez największą sprzedaż danych szczepów. Później je możemy wydać na dodatkowe akcje. Większość z nich jest zwyczajna, ale znajdują się w nich również akcje bardziej wyszukane, jak sprzedaż niezebranych winogron na sok winogronowy.

Całe to połączenie kredytowania, licytacji, popytu, sprzedaży oraz festiwali winnych daje niezwykle ciekawą grę ekonomiczną. Na początku może zdawać się zbyt skomplikowana, jeśli chodzi o zasady, ale bardzo szybko się można ich nauczyć. Również może się niektórym wydawać prosta zanim w nią zagrają. Co to jest kupić sadzonki, posadzić winogrona, zrobić wino i sprzedać. Tak jednak nie jest. Jesteśmy zależni od ceny, decyzji innych graczy oraz bezlitosnych odsetek kredytowych.

Jest to bardzo taktyczna i bezlitosna gra. Tematyka na to nie wskazuje, ale często wykonuje się w tej grze czynności nie dokończa nam samym sprzyjające, tylko po to, aby pokrzyżować plany przeciwnikowi.

Nie jest to jednak gra wolna od wad.

Pierwszą, największą wadą jest, jakość wykonania.

Pieniądze używane w grze są zwykłymi wycinkami z kartki. Szybko się niszczą.

Gra się zbyt długo.

Nie wiem jak powinna wyglądać porządna rozgrywka w tego typu grę planszową, ale my graliśmy ok. 3 godz. jedną rozgrywkę 4 os. Na opakowaniu jest napisane, że rozgrywka powinna trwać ok. 90 min., Czyli dwa razy krócej niż nam to zajmowało. Muszę tu jednak zauważyć, że rozgrywki w akompaniamencie nie tylko wina, które tutaj jest oczywiste, ale wódki, rozgrywane były w dużo większym tempie. Nie jestem teraz niestety w stanie sobie przypomnieć ile taka gra trwała.

Zbyt dużo zbędnych ruchów żetonami.

Do oznaczania aukcji oraz specjalnych zdolności podczas festiwalu, służą małe żetony w kształcie krążków. Niestety trzeba nimi oznaczać, co rusz jakieś pola na planszy. Te oznaczenia nie są pozbawione sensu, ale są uciążliwe. Szczególnie, że zawsze w grupie znajdzie się ktoś, kto zapomni zabrać swój krążek, co może spowodować zamieszanie. Ich wielkość wcale nie pomaga. A na domiar złego, niemal wszystkie są w bardzo podobnych kolorach jak plansza, co już do reszty potrafi sfrustrować, gdy nie możemy ich w ogóle zlokalizować na planszy. To by było na tyle ode mnie.

Podsumowując

Grę bardzo polecam moim jej drobnych wad, które jednak nie są nadmiernie uciążliwe jak może wynikać z moich opisów. Osobiście jej jednak nie kupiłem z powodu ceny, jakości wykonania oraz dużego pudełka, które raczej nie pasuje do mojego podróżniczego stylu życia.

About Paweł Babiak

Paweł Babiak
Barman, podróżnik, bloger. Pracowałem w takich miejscach jak Londyn, Budapeszt, Singapur czy Kuala Lumpur, gdzie zdobyłem w 2010 mistrzostwo Malezji w mixologii. Poprzez tego blog pragnę podzielić się z wami moimi doświadczeniami ze świata barmaństwa.

Sprawdź również

Bar z grami

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *