Home / Artykuły / Jak to było 40 lat temu? Wywiad z barmanką z Berlina z ponad 40 letnim stażem

Jak to było 40 lat temu? Wywiad z barmanką z Berlina z ponad 40 letnim stażem

Odwiedzając Berlin ostatnio, poznałem bardzo osobliwą kobietę. Mianowicie Esther Colton. Była ona barmanką w Berlinie przez ponad 40 lat.  Stała za barem przed upadkiem muru, podczas jego upadku oraz w latach późniejszych.

Zapraszam was w podróż w czasie, gdzie nie było Internetu, komórek, ani nawet słynnego filmu “Cocktail”.

A więc czy możesz się nam przedstawić?

Nazywam się Esther Colton. Z zawodu jestem fotografem, ale pracowałam również za barem przez długi czas.

Jak długo dokładnie?

Zaczęłam w latach 70-tych. Na początku lat 70-tych. Ponad 40 lat temu. Wiem, że teraz przygotowujecie wiele różnorodnych koktajli. Wówczas sprzedawaliśmy wyłącznie piwo. W końcu to Berlin.

Pracowałam w zachodnim Berlinie. Jeszcze przed upadkiem muru. Nawet po jego upadku pracowałam na zachodniej stronie. Nigdy nie miałam okazji pracować we wschodniej części. Wychowałam się w zachodniej części, więc tam żyłam i pracowałam.

Czy możesz nam opowiedzieć o pracy za barem w latach 70-tych?

Wówczas sprzedawaliśmy piwo. Dużo, dużo piwa. Jeśli chodzi o wino to wiedzieliśmy, że czerwone ma być ciepłe, a białe zimne. To by było na tyle, jeśli chodzi o tajniki fachu w tamtym okresie. Mieliśmy również mocne alkohole, aczkolwiek nie wiele ludzi je piło. Wiedziałam tylko, że koniak pije się ciepły. Whisky natomiast pito tak i tak. Anglicy lubili swoją whisky ciepłą, a Amerykanie zimną. Nie mieliśmy zbyt wiele informacji o kulturze picia w innych częściach świata. Nie znaliśmy się. Zresztą nikt nie przywiązywał do tego wagi.

Jak wyglądały ceny?

Było bardzo tanio. Myślę, że whisky kosztował pomiędzy 2,5 a 3 marki. Czyli mniej niż 1$. Koniak był jeszcze tańszy.

Czy odmierzaliście ilości w tamtym okresie?

Barman po jakimś czasie wie ile to 2cl, a ile 4cl. Więc nie, nie odmierzaliśmy. Ale to przychodziło z czasem.

Czy poziom barmaństwa wzrósł przez to 40 lat?

Tak oczywiście. Ja jednak traktowałam tą pracę, jako zwykłą pracę dla zarobku. Moją pasją była fotografia. Nic nie wiedzieliśmy o barmaństwie. Nikt nic nie wiedział na ten temat. Tak naprawdę, za bar trafiłam przypadkiem. Mój znajomy dostał bar w podarunku. Pewna osoba, która miała problemy z prawem i musiała w pośpiechu opuścić Berlin. Zapytała mojego znajomego czy chce jego bar? Poszli do urzędu podpisać papiery i nagle mój znajomy z dnia na dzień został właścicielem baru. Później zaczął pytać nas czy nie chcemy w tym barze pracować. Zatrudnił 6 znajomych. Trzech mężczyzn oraz trzy dziewczyny. Tak zaczęła się moja czterdziesto letnia przygoda z barem.

Czy masz ulubiony drink?

Lubię czyste rzeczy. Koniak piję czysty. Obecnie mam ponad 60 lat, więc nie piję wcale. Przez te 40 lat za barem piłam całkiem dużo. Uwielbiam wino. Myślę, że przez ten okres piłam przynajmniej butelkę wina dziennie. Piwa nie lubię. Mimo że mieszkam w Niemczech, to nie zmienia faktu, że nie pijam piwa. W swoim życiu wypiłam może 2 lub 3 piwa.

Wspominałaś o swojej prawdziwej pasji, fotografii.

Przez całe moje życie zajmowałam się fotografią. Niestety bardzo ciężko za to wyżyć. W barze pracowałam w nocy, a w dzień fotografowałam. Zawsze miałem ze sobą mój aparat i rower. Głównie robiłam zdjęcia ludzi. Żyłam sobie własnym życiem, a jak coś się wydarzyło niezwykłego to robiłem temu zdjęcie. W plecaku nosiłam zawsze dwa aparaty, które towarzyszyły mi nieustannie.

Obecnie wszystko jest cyfrowe. Nie rozumiem tej technologii. Zapewne nie była bym wstanie zrobić zdjęcia współczesnym aparatem. Analogowe aparaty to była moja rzecz.

Jak wyglądał okres upadku muru Berlińskiego?

Gdy mur upadł wszystko było szalone. Każdy zaczął otwierać nowe bary. Wszyscy świętowali. Można było chodzić dniami po barach i nigdy nie odwiedzić tego samego miejsca. To właśnie ludzie robili. Dlatego też powstało tyle nowych miejsc.

Jak wyglądała kultura picia w Berlinie na przestrzeni minionych dekad?

Z mojego punktu widzenia ma to wiele wspólnego z moim trybem życia. Pracowałam w nocy,a za dnia wychodziłam tylko na kilka godzin. Lubiłam wyjść i popatrzeć na ludzi. Czasami robić zdjęcia. Chciałam się dowiedzieć, co się dzieje na ulicach Berlina. Wszyscy bardzo dużo pili. Ja również. Myślę, że nadal ludzie dużo piją, ja jednak już nie.

Jest różnica w upodobaniach kobiet i mężczyzn, jeśli chodzi o sposób picia.

Mężczyźni piją piwo. Bardzo dużo piwa. Kobiety natomiast wolą wina. Tak było zawsze. Nawet w Niemczech, które słyną z piwa, to kobiety jednak zawsze wybierały wino.

Czy masz jakieś rady dla młodszego pokolenia barmanów?

Bądź miły. To jedyna rzecz, jaką mogę doradzić.

Jak sama zaczynałem to zdarzało mi się być niemiłym dla ludzi. Szczególnie jak się źle zachowywali. Nie było to dobre. Z czasem jednak zrozumiałam, że bycie miłym zaprowadzi cię dużo dalej, niż bycie zadufanym w sobie, nawet, jeśli wydaje się nam, że mamy racje lub nawet, jeśli ją mamy.

Jak w jednym zdaniu opisałabyś nocne życie Berlina.

Szalone. Wszystko zależy, co z tą nocą zrobisz.

Oczywistą rzeczą jest, że nie jesteś w najlepszej kondycji zdrowotnej, czy uważasz, że może mieć to związek z twoim byłym trybem życia?

(W czasie rozmowy Esther Colton miała ponad 60 lat, była przykuta do wózka. Miała zanik mięśni uniemożliwiający samodzielne wykonywanie jakichkolwiek czynności. Na zmianę pracowały przy niej dwie pielęgniarki będące przy niej 24h na dobę.)

Wykluczone. Nigdy się nawet nad tym nie zastanowiłam. Zawsze lubiłam się zabawić i niczego nie żałuje w życiu. Dużo piłam i paliłam trawy, i zawsze się przy tym dobrze bawiłam. Nie zamieniłabym swojego życia na żadne inne.

Chciałabyś coś dodać od siebie?

Myślę, że inne zainteresowania również są ważne. Czytanie porannej gazety każdego ranka. Brać udział w codziennym życiu i być nim zainteresowanym. Nocne życie to jedno. Duża ilość alkoholu to drugie. To jednak nie jest całe życie. Ważne jest, aby się nie zamykać na świat i czerpać z niego pełnymi garściami.

Esther ma własną stronę poświęconą fotografii, możecie ją znaleźć pod tym adresem:

http://www.esthercolton.com

Stąd również pochodzą wszystkie zdjęcia użyte w tym artykule

About Paweł Babiak

Paweł Babiak

Barman, podróżnik, bloger.

Pracowałem w takich miejscach jak Londyn, Budapeszt, Singapur czy Kuala Lumpur, gdzie zdobyłem w 2010 mistrzostwo Malezji w mixologii.
Poprzez tego blog pragnę podzielić się z wami moimi doświadczeniami ze świata barmaństwa.

Sprawdź również

Jak znaleźć dobrego barmana w Warszawie?

Warszawa to stolica i jednocześnie największe miasto w naszym kraju. W jego administracyjnych granicach mieszka …

2 Komentarze

  1. dlugie-rzesy.co.pl

    Hejka, bardzo ciekawe. Czekam na jeszcze!
    Pozdrawiam .

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *