Home / Artykuły / Wina musujące Vincent.Wywiad z Tamás-em Wlasitsch-em

Wina musujące Vincent.Wywiad z Tamás-em Wlasitsch-em

Tamás Wlasitsch jest pracownikiem oraz mężem córki założyciela firmy Vinárium. Rodzinnej firmy założonej i nieustanie prowadzonej przez Vencela Garamvári, produkującej znakomite wina musujące.

Kiedy firma została założona?

24 lata temu, w 1990r.

Jaka jest wielkość firmy?

Mamy 75 hektarów winnic nad Balatonem. Cała produkcja wina odbywa się tam.

W Budapeszcie, nasze piwnice rozciągają się na 5000 m2. Zajmujemy się tutaj produkcją wina musującego. A więc nie produkujemy tu wina, tylko wina musujące.

Jaka jest wasza historia?

Jest to rodzinna firma. Oprócz mnie pracuje w niej moja żona, teściowie, którzy są założycielami firmy oraz kilku pracowników, którzy są tak naprawdę przyjaciółmi rodziny.

Wszystko zaczęło się 24 lata temu, gdy mój teść Vencel Garamvári opuścił po 25 latach firmę Törley. Założył własną firmę pod nazwą Vinárium. Co ciekawe, na początku była to komercyjna firma. Kupiliśmy niewielkie obszary pod uprawę winogron. Rok po roku rozszerzaliśmy te obszary. Po drodze zachodziły zmiany w strukturze firmy. Obecnie reprezentujemy też inne firmy winiarskie. Preferujemy jednak nasze własne produkty i nad tym się skupiamy.

Mój teść Vencel Garamvári po 25 latach w Törley, łącznie ma ponad 50 lat doświadczenia w produkcji win musujących. Produkujemy nasze wina w tradycyjny sposób, tak zwany szampański. Proces ten jest bardzo dobrze znany na Węgrzech. Ale jedynie kilka osób w całym kraju wie jak i jest w stanie wytwarzać wina tym sposobem, na podobnym poziomie co my. Jest to dla nas bardzo ważne. Staramy się to podkreślać przy każdej okazji i uświadamiać ludzi.

Nasze wina są w 100% Węgierskie. Do ich produkcji używamy podobnie jak w Szampanii szczepów:

  • Chardonnay
  • Pinot Noir
  • Pinot Blanc

Tzn., we Francji używają Chardonnay, Pinot Noir oraz Pinot

Meunier.
Na Węgrzech używanie Pinot Meunier nie jest dozwolone, więc używamy innych szczepów- głównie wspomnianego Pinot Blanc, ale  również Węgierskiego Hárslevelű.

Na wszystkich etapach staramy się zachować Francuskie metody produkcji. Jest to bardzo ważne dla nas. Chcemy się tym dzielić. Wszyscy zwiedzający mają okazję zobaczyć na własne oczy, po kolei każdy z procesów, jaki przechodzi każda butelka. Możemy sobie na to pozwolić, ponieważ wierzymy, że nasza jakość pochodzi z wiedzy i doświadczenia. Kradzież tej wiedzy i doświadczenia nie jest łatwa, żeby nie powiedzieć niemożliwa. Wielu ludzi z wielkimi budżetami, próbowało odtworzyć ten proces bezskutecznie. Nasza wyjątkowość pochodzi z ponad 50 lat doświadczenia założyciela firmy Vencela Garamvári.

Jakie stanowisko zajmował Vencel Garamvári, gdy opuszczał Törley?

Był dyrektorem handlowym. Zajmował drugie miejsce w całej firmie. To była jego urzędowe stanowisko. Zajmował się również winami musującymi. Można by go nazwać dyrektorem do spraw wina musującego.

header_rightt_01

Jaka jest misja oraz wizja firmy?

Na Węgrzech jesteśmy postrzegani, jako tradycyjny producent win musujących. Cały czas pracujemy, aby utrzymać ten charakter.

Gdzie sprzedajecie swoje wina?

Na Węgrzech, sprzedajemy nasze wina w najlepszych hotelach, takich jak Marriott. To jest nasz największy partner. Współpracujemy również z Sofitelem oraz kilkoma innymi hotelami. Jeśli chodzi o gastronomię, to pojawiamy się w restauracjach z gwiazdką Michelin. Oferujemy nasze produkty także w hipermarketach, takich jak Tesco czy Auchan. To są najwięksi klienci, ale oczywiście sprzedajemy nasze produkty również mniejszym firmom oraz restauracjom.

Obecnie pracujemy nad poprawieniem naszej sprzedaży poza krajem. Eksportujemy 45% naszej produkcji. Nasze wina są sprzedawane głównie w USA, Kanadzie oraz w kilku krajach europejskich.

Co ciekawe z powodzeniem sprzedajemy nasze wino musujące w Francji.

W jakich dokładnie krajach jesteście obecni?

  • Francja
  • Belgia
  • Niemcy
  • Szwecja
  • Czechy
  • Słowacja

Jesteście obecni w Polsce?

Jeszcze nie. Pracujemy nad tym, aby zaistnieć na tym rynku. Mamy już kilka kontaktów handlowych w Polsce. Negocjacje są w toku, lecz na razie nic nie jest pewne.

Jakie są wasze plany na przyszłość?

Dobre pytanie. Nie zajmuję się planowaniem, ale spróbuję odpowiedzieć .

Na pewno zwiększyć sprzedaż. W kraju oraz za granicą.

Pracujemy również nad wizerunkiem naszej firmy. Staramy się, aby ludzie zrozumieli, że produkujemy nasze wina musujące w tradycyjny sposób. Dokładnie taki sam, jaki jest stosowany w Francji do produkcji Szampanów.

W przeszłości nie inwestowaliśmy w marketing. Teraz mamy zamiar to zmienić. Planujemy więcej w niego inwestować, tak jak nasi konkurenci.

Jest to dla nas bardzo ważne, ponieważ przeciętny konsument nie jest świadom naszej obecności na rynku. A jeśli jest, to wówczas nie zdaje sobie sprawy z jakości naszych produktów oraz metody, jaką je wytwarzamy.

Mamy również zamiar bardziej skupiać się na mniejszych kanałach dystrybucji. Mówimy tutaj o mniejszych lokalach gastronomicznych oraz o specjalistycznych sklepach. Mamy już pierwsze sukcesy pod tym względem. Porozumieliśmy się z dwoma pubami i teraz współpracują z nami, oferując nasze produkty w swoim asortymencie.

Macie w ofercie małe butelki, które świetnie sprawdzają się w gastronomi?

Tak, posiadamy butelki o pojemności 0,2 L.

Jaki jest najlepszy sposób przechowywania otwartej butelki wina musującego i czy w ogóle można przechowywać otwarte butelki?

To zależy. Jeśli co2 jest sztucznie dodany, wówczas otwartą butelkę należy spożyć w krótkim czasie. W przeciwnym wypadku całe, co2 się ulotni.

W przypadku win musujących, które drugą fermentację odbyły w wielkim tanko-fermentatorze, sprawa ma się nieco lepiej, aczkolwiek podobnie.

Jeśli jednak druga fermentacja odbyła się w tradycyjny sposób, czyli w butelce. Co2 nie ulatnia się tak łatwo i butelkę można śmiało przechowywać. W takim winie, dwutlenek węgla jest naturalnie połączony z winem i ulatnia się bardzo powoli. Po zamknięciu taką butelkę możemy przechowywać nawet miesiąc.

Do zamykania butelki wystarczy prosta zatyczka do win musujących. Nie potrzeba żadnych skomplikowanych zamknięć. Dzięki co2 w winie, powietrze nie musi być usuwane, jak ma to miejsce w normalnych winach.

Butelkę przechowujemy zamkniętą w pozycji stojącej, w lodówce.

Z czego jesteście szczególnie dumni?

Z tego, że jesteśmy niezależni. Jesteśmy rodzinną firmą, która jest niezależna, z czego jesteśmy niezwykle dumni.

Również z faktu, że nasz styl nie może zostać skopiowany, ponieważ mój teść jest niezwykłą osobą, która trzyma pieczę nad całą produkcją.

Do tego jesteśmy solidni i niezawodni. Świadczyć może o tym fakt, że produkujemy dla Hotelu Marriott wina pod ich własną etykietą. Nie naszą, a ich własną. Aby móc robić coś takiego musimy być niezawodni i powtarzalni jeśli chodzi o jakość.

Nasze wina musujące również są oficjalnymi winami Węgierskiej dyplomacji.

Kim są wasi klienci? Jaki jest ich profil?

Ludzie, którzy szukają czegoś w winie musującym.

Nawet osoby, które na ogół nie lubią win musujących, często są pozytywnie zaskoczone, gdy spróbują naszych . Mówią nam często, że większość tych, które pili wcześniej była niedobra, a nasze  jest inne. Często pytają przy tym, jak nam się udaje uzyskać taki niezwykły i przyjemny smak.

Cała magia polega na użyciu tradycyjnej techniki używanej podczas produkcji. Jest ona droższa i bardziej pracochłonna od pozostałych, ale efekty warte są zachodu.

Co czyni was wyjątkowymi?

Rodzinny charakter firmy oraz wszystkie nagrody, które udało nam się zdobyć.

Nagrody rodziny Garamvári

Co was łączy z najlepszymi markami?

Region. Nasze wina pochodzą z nad Jeziora Balaton. Cały ten obszar jest bardzo sławny, a wina charakteryzują się niezwykła świeżością i nutą owoców.

Jak wyglądacie na rynku światowym?

Konkurencja jest niezwykle zaciekła. Naszym celem jest zapraszać ludzi do spróbowania naszych win. Bez tego nie mamy zbyt wiele narzędzi, aby zaistnieć na globalnym rynku.

Pokazujemy się na wszelkiego rodzaju targach oraz konkursach. Mocno się nad tym skupiamy, aby zaistnieć w świadomości konsumentów.

W zeszłym roku otworzyliśmy restaurację nad Balatonem. W tym roku natomiast powiększymy ją o pensjonat. Dzięki temu nasi goście nie będą musieli ograniczać się tylko do próbowania wina. Będą mogli zostać na dłużej i rozkoszować się okolicą. Nad Balatonem jest dużo ciekawych atrakcji. Można polować, jeździć konno, czy wyczarterować łódź.

Jak wyglądacie na rynku lokalnym?

Rynek lokalny jest bardzo specyficzny. Dominują na nim firmy komercyjne. Jest to dla nas ciężki orzech do zgryzienia. Restauracje często mają podpisane kontrakty z większymi firmami i nie możemy się przez to przebić. Pomimo faktu, iż restauracje często są niezadowolone z obsługi, jaką zapewniają firmy komercyjne. Powoli właściciele zaczynają jednak rozumieć, na czym polega wyjątkowość naszej firmy oraz naszych produktów i zaczynają zamieszczać je w swojej ofercie. Jest to powolny i długi proces.

Na Węgrzech obecnie są 4 wielkie firmy, które reprezentują całe regiony. Małym firmom łatwiej jest robić interesy z nimi niż z nami. Szczególnie, że większe firmy często oferują dodatkowe korzyści, jeśli się od nich dużo zamawia. Jako niewielka rodzinna firma możemy jedynie oferować okazyjne ceny naszych produktów, co nie zawsze satysfakcjonuje właścicieli czy managerów.

Staramy się walczyć o rynek ceną oraz jakością. Nasze rezultaty potwierdzają słuszność tej strategii.

Gdzie plasujecie się w rankingu firm?

Jesteśmy w pierwszej dziesiątce, jeśli chodzi o wielkość.

A jeśli chodzi, o jakość?

Jesteśmy na samym szczycie. Nieustannie stoimy na podium i nigdy z niego nie schodzimy. W szczególności, jeśli chodzi o wina musujące.

Obecnie produkujemy również wina musujące dla innych firm z ich własnego winna. Jest to jednak niewielka część naszej produkcji. Na dzień dzisiejszy współpracujemy z około 7 producentami wina, dla których robimy z ich wina, wino musujące pod ich własną marką.

Jesteśmy bardzo aktywni i rozpoznawalni w kręgu profesjonalistów. Znamy się wszyscy nawzajem. Oni odwiedzają nas a my ich. Zresztą, gdy się poznaliśmy na targach zaraz obok ciebie stał minister rolnictwa.

W zeszłym rok odbyło się wielkie spotkanie między najważniejszymi producentami wina, a przedstawicielami rządu, na czele z premierem. Całość odbyła się tutaj gdzie teraz siedzimy, w naszej siedzibie w Budapeszcie.

Jakieś interesujące fakty dotyczące firmy?

Jedną z takich ciekawostek jest fakt, że sami projektujemy własne etykiety.

Czy chciałbyś dodać coś od siebie?

Tak. Chcielibyśmy zaistnieć na Polskim rynku. Więc jeśli nadarzy się okazja np. uczestniczyć w jakimś evencie to bardzo chętnie wzięlibyśmy w czymś takim udział.

Do tego chcieliśmy zaprosić wszystkich Polaków odwiedzających Węgry, aby nas odwiedzili. Tutaj w Budapeszcie jak również nad Balatonem. Jeśli pragną spróbować naprawdę wysokiej, jakości win musujących oraz standardowych win to zapraszamy.

http://garamvariszolobirtok.hu/

Oto moje degustację:

About Paweł Babiak

Paweł Babiak

Barman, podróżnik, bloger.

Pracowałem w takich miejscach jak Londyn, Budapeszt, Singapur czy Kuala Lumpur, gdzie zdobyłem w 2010 mistrzostwo Malezji w mixologii.
Poprzez tego blog pragnę podzielić się z wami moimi doświadczeniami ze świata barmaństwa.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *