Home / Artykuły / Zoltan Nagy – Boutiq’Bar – o Węgrzech i Polsce 3/4

Zoltan Nagy – Boutiq’Bar – o Węgrzech i Polsce 3/4

Kto jest twoim mentorem, jeśli w ogóle masz jakiegoś?

Biznesowo mam idola. Nigdy go nie spotkałem. Nazywa się Richard Branson. Jest to niezwykła postać, która na przekór wszelkim przeciwnością losu przetrwała I osiągnęła sukces. Ma niezwykłe podejście do biznesu. Lubię czytać jego książki. Sam otwarcie przyznaje, że nie ma pojęcia o rzeczach, którymi się zajmuje. Zna jednak ludzi, którzy się na tych rzeczach znają i im deleguje obowiązki. Również słucha swoich klientów. Poniekąd staram się go naśladować. Słucham własnych barmanów, słucham własnych klientów. Staram się nie ograniczać baru własną osobą i sposobem myślenia, jaki ja uważam za słuszny.

Jaki jest najważniejszy trunek Węgier?

Najlepiej sprzedającym się trunkiem jest wódka.

Najważniejszy? Nie wiem. Dla mnie, jako Węgra jest to Unicum. Unicum, ponieważ jest to nasza historia. Nie wszyscy jednak to doceniają. Moim zdaniem ludzie nie doceniają Unicum, ponieważ po okresie komunizmu rodzina odkupiła własną firmę, co było nie do pomyślenia w tamtych czasach. Jest to trunek, z którego powinniśmy być dumni

Dlaczego Węgrzy nie doceniają Unicum?

Jesteśmy dziwnym narodem. Przyjmujemy każdego. Mamy bardzo wielkie społeczeństwa: Włochów, Greków, Chorwatów, Niemców, Polaków, Rumunów i wiele innych. Byliśmy pod okupacją Turków przez 150lat później Rosjan przez 65. Na przestrzeni dziejów zmieniliśmy się bardzo. Zauważyłem to będąc w Hiszpanii, że każdy naród ma cechy wspólne odróżniające go od innego narodu. Polacy mają cechy wspólne, Niemcy mają cechy wspólne. Jak widzę Hiszpana na ulicy to mogę na podstawie pewnych cech stwierdzić, że to Hiszpan. Tak jest z większością narodów. Węgrzy natomiast są bardzo zróżnicowani, przez co ciężko nam przypisać jakieś cechy łączące naród. Przyczynom tego jest to, że nie ma czegoś takiego jak statystyczny Węgier. Wszyscy tutaj są tak zróżnicowani, że ciężko określić czy są Węgrami czy pochodzą z innego kraju. To jest podłoże braku dumy w tym, co nasze. Jak widzisz Holendrów spotykających się na ulicy to zapewne zauważysz uśmiech na ich twarzach, wymianę zdań, okrzyki radości. Węgrzy natomiast wolą przejść na drugą stronę ulicy niż spotkać się z drugim Węgrem. Takie mamy podejście. Brakuje nam dumy narodowej. Na przykład wy jesteście niezwykle dumni z waszej wódki. Co ma za sobą lata jej produkcji. Na Węgrzech produkujemy Pálinkę od ok. 1400r. Nie nazywało się to wtedy Palinka ale było produkowane. Pálinka to owocowa brandy produkowana na Węgrzech. Wy również macie coś podobnego na południu Polski. Śliwowice jak się nie mylę. Dumni jesteśmy z niej od niedawna. Jakieś 4 lata zaledwie. Znalazłem ostatnio obszerne badania na temat Węgierskich alkoholi obecnych poza Węgrami i znalazłem książkę opublikowaną, w 1917, która posiada recepturę nazwaną „Leaping frog”, której jednym ze składników jest wytrawna Węgierska brandy brzoskwiniowa, co jest niczym innym jak brzoskwiniową palinką.

Co myślisz na temat Polsko-Węgierskiej przyjaźni?

Mamy to samo powiedzenie w obu językach.

Polak, Węgier, dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki

Lengyel, Magyar – két jó barát, együtt harcol, s issza borát

PL-HU

Jak byłem jakiś czas temu w Polsce to Tomek Małek zapraszał mnie oraz moich towarzyszy na pokaz, jaki organizował. Myślę, że okazywanie tej przyjaźni z waszej strony jest silniejsze niż ze strony Węgrów. Niemal każdy Polak, którego spotkałem znał to przysłowie. Nie ważne czy spotkałem go w Polsce, Londynie czy Budapeszcie. Na Węgrzech nie wszyscy mają świadomość tego. Nasze narody mają wiele wspólnego. Mieliśmy wspólnych królów i królowe. Zawsze utrzymywaliśmy bliskie relacje. Myślę, że barmani powinni propagować to podejście. Nie tylko naszą przyjaźń, ale powinniśmy reprezentować cały blok wschodni. Jest to trudne. Na moim przykładzie mogę powiedzieć, że dużo osiągnęliśmy przez ostatnie 5 lat. Mimo, że na Węgrzech nie mamy żadnego większego konkursu to i tak się staramy osiągnąć światowy poziom. Myślę, że w przypadku Polski jest podobnie. Pomimo, że cała społeczność barmanów pracuje ciężko nad propagowaniem swojego kunsztu to rzadko coś z tego wychodzi.

Do tej pory, gdy komuś powiem, ze jestem barmanem to patrzy na mnie z niedowierzaniem i pyta, co tak naprawdę chcę w życiu robić. Ludzie nie biorą naszego zawodu poważnie. Myślą, że jest to zabawa dla młodzieży i studentów.

Jak to się stało, że jesteś tak znany w Polsce?

Myślę, że dzięki Tomkowi.

Staram się ciągle doskonalić. Pragnę, podnosić również poziom barmaństwa tutaj na Węgrzech. Chcę, aby ludzie mogli być dumni z tego, że są barmanami. Aby to osiągnąć, często biorę udział w przeróżnych pokazach, spotkaniach i forach. Poznaje przy tym wiele osób. Jakieś 5 lub 4 lata temu robiłem niewiele wykład na temat Palinki w Berlinie. Tam Tomek zaprosił nas do Warszawy na pokaz, oraz aby dać krótkie przemówienie. Dla kogoś z tej części świata nie jest tak łatwo zaistnieć na arenie międzynarodowej. My cały czas podnosimy sobie poprzeczkę.

Żadna z osób, z którą pracuję nie uważa barmaństwa za tylko pracę. Dla każdego z nas jest to coś więcej. Na przykład, jeśli, któryś z moich barmanów przystępuje do konkursu to pieniądze się dla niego nie liczą. To jest nasza dewiza. Albo dajesz z siebie wszystko albo w ogóle nie bierzesz udziału. Nawet, jeśli przygotowanie do konkursu kosztuje więcej niż wynosi nagroda główna, to, jeśli bierzemy w nim udział to dajemy z siebie wszystko. Nikt tutaj nie przychodzi z nastawieniem, iż jest to kolejny dzień pracy. Spędzamy czas dobrze ze sobą i z naszymi klientami.

Linki

 

WsteczDalej

About Paweł Babiak

Paweł Babiak

Barman, podróżnik, bloger.

Pracowałem w takich miejscach jak Londyn, Budapeszt, Singapur czy Kuala Lumpur, gdzie zdobyłem w 2010 mistrzostwo Malezji w mixologii.
Poprzez tego blog pragnę podzielić się z wami moimi doświadczeniami ze świata barmaństwa.

Sprawdź również

Bar z grami

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *